Cary Audio SLI-80 Signature


Grzegorz 'gsmok' Makarewicz

Stereofoniczny wzmacniacz lampowy amerykańskiej firmy Cary Audio Design. Jest to nie tylko wzmacniacz amerykańskiej firmy, ale w odróżnieniu od wielu tego typu produktów nie jest wytwarzany w Chinach, lecz w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Prawdziwy szok.

Wracając do rzeczy, jest to urządzenie w pełni lampowe - ma nawet diody próżniowe i jak na produkt pochodzący spoza Chin tradycyjnie nie mogłem znaleźć w Internecie jakiegokolwiek schematu ideowego umożliwiającego szczegółową analizę zastosowanych rozwiązań układowych bez konieczności zrysowania schematu z natury. Sam proces odtwarzania schematu jest całkiem przyjemny i ciekawy, ale pod warunkiem, że nie trzeba się spieszyć. W moim przypadku niestety nie zawsze stać mnie na ten luksus. Na Fot. 1 przedstawiony jest widok ogólny wzmacniacza. Wzmacniacz nie posiada fabrycznej osłony na lampy. Z estetycznego punktu widzenia to bardzo dobrze, bo całość, razem z ustawionymi pod kątem transformatorami głośnikowymi prezentuje się wspaniale. Troszkę szkoda, że obudowy transformatora sieciowego i głośnikowych nie są ujednolicone.

Fot. 1

Na Fot. 2 widoczny jest panel czołowy wzmacniacza. Jest dosyć rozbudowany w porównaniu do purystycznych audiofilskich konstrukcji zawierających wyłącznik sieciowy i ewentualnie pokrętło regulacji wzmocnienia.

Fot. 2

Tutaj mamy nieco więcej elementów. Ich funkcje są czytelnie opisane, co widać na Fot. 3 i Fot. 4. Mamy tu włącznik sieciowy, przełącznik wejść (CD, AUX1 i AUX2), regulator głośności (duża gałka na środku)...

Fot. 3

... regulator balansu, czujnik zdalnego sterowania wzmocnieniem, przełącznik pomiędzy pracą ze słuchawkami i kolumnami głośnikowymi oraz gniazdo słuchawkowe.

Fot. 4

Na Fot. 5 i Fot. 6 pokazane są szczegóły konstrukcyjne widziane z góry wzmacniacza.

Fot. 5

Na Fot. 6 widać wyglądające nieśmiało zza transformatorów głośnikowych pokaźnych rozmiarów kondensatory elektrolityczne pracujące w filtrach zasilaczy. Sądzę, że producent nie potraktował ich jako elementy dekoracyjne, lecz po prostu nie udało się ich upakować wewnątrz obudowy.

Fot. 6

A oto obsada lamp i dumnie wyeksponowany napis z typem wzmacniacza. Teraz wiadomo dlaczego producent nie zastosował osłony lamp.

Fot. 7

Na Fot. 8 pokazany jest wzmacniacz widziany z boku. Na bocznych ściankach nie ma żadnych elementów związanych z obsługą wzmacniacza. To ważne. Wiele wzmacniaczy lampowych posiada włączniki sieciowe zamontowane z boku i do tego w pobliżu tylnej ścianki. Ich obsługa jest zarówno niewygodna jak i niebezpieczna. Trzeba bowiem, w przypadku ciasno ustawionych elementów systemu odsłuchowego sięgać ręką na ślepo i ponosić ryzyko dotknięcia gorących lamp. W tym przypadku nie ma takiego niebezpieczeństwa.

Fot. 8

Stopień mocy wzmacniacza może pracować w trybie triodowym jak i ultralinearnym. Przełączanie trybu pracy odbywa się niezależnie dla każdego kanału  takimi oto przełącznikami hebelkowymi (Fot. 9).

Fot. 9

Jeszcze jeden widok na zestaw lamp i transformator sieciowy i...

Fot. 10

... przechodzimy do fotografii zrobionych od tylnej strony wzmacniacza (Fot. 11 do Fot. 19).

Fot. 11

Fot. 12

Fot. 13

Fot. 14

Fot. 15

Fot. 16

Fot. 17

Fot. 18

Na Fot. 19 pokazany jest zestaw składający się z potencjometru oraz gniazda typu duży Jack Mono umożliwiający regulację prądu spoczynkowego lamp mocy. Wzmacniacz nie ma tzw. "autobiasu" i po każdej wymianie lamp wymagane jest ustawienie określonej w instrukcji obsługi wzmacniacza wartości prądu spoczynkowego. Miernik prądu należy podłączyć za pomocą wtyku Jack, zaś wartość prądu wyregulować za pomocą dostępnej ośki potencjometru. Po wykonaniu regulacji położenie ośki można zablokować dokręcając delikatnie widoczną na fotografii nakrętkę.

Ciekawostką, mogącą zaskoczyć użytkowników wzmacniaczy lampowych, które wymagają ustawiania prądu spoczynkowego jest fakt, że do tego celu należy wykorzystać miliamperomierz a nie woltomierz !!! Wetknięcie wtyczki do gniazda pomiarowego powoduje bowiem rozwarcie połączenia katod lamp końcowych i elementem zastępującym to połączenie musi być amperomierz, który poprzez wtyk Jack umożliwia przepływ prądu pomiędzy katodami lamp mocy i masą wzmacniacza. To dosyć niespotykane podejście, zważywszy na fakt, że we wzmacniaczu w katodach lamp końcowych zamontowane są bardzo dobre rezystory probiercze o wartościach 10Ω/1%. Sądzę, że mają one służyć nie użytkownikowi wzmacniacza a raczej serwisantowi, gdyż dostęp do nich jest możliwy dopiero po odkręceniu dolnej osłony chassis.

Jak widać na fotografiach wzmacniacz wyposażony jest w dwa potencjometry regulacyjne, po jednym na każdy kanał. To oznacza, że prawidłowy (jednakowy) podział prądu pomiędzy lampy każdego kanału wymaga zastosowania lamp o dobranych parametrach (potrzebne są dwie pary lamp mocy).

Fot. 19

Fot. 20

Fot. 21

Fot. 22

Wzmacniacz stoi na czterech solidnych gumowych nóżkach.

Fot. 23

Oto nóżka z zaślepką (czy jest ona ładna to rzecz gustu)...

Fot. 24

... a oto nóżka bez zaślepki. Wytłoczony napis nie pozostawia wątpliwości kto wyprodukował wzmacniacz.

Fot. 25

Czas na najciekawszy fragment relacji fotograficznej, czyli sesja rozbierana. Na kolejnych dwóch fotografiach widać w całości wnętrze wzmacniacza po odkręceniu dolnej osłony.

Fot. 26

Fot. 27

 A teraz szczegóły. Patrzcie i podziwiajcie.

Fot. 28

Fot. 29

Fot. 30

Fot. 31

Fot. 32

Fot. 33

Fot. 34

Fot. 35

Fot. 36

Fot. 37

Fot. 38

Fot. 39

Fot. 40

Fot. 41

Fot. 42

Fot. 43

Na Fot. 44 w centralnej części widoczny jest układ wytwarzający ujemne napięcie polaryzacji siatek sterujących lamp końcowych. Składa się z prostownika jednopołówkowego i filtru CRC. Drugi kondensator filtru (elektrolityczny o wartości 47μF/350V) jest dodatkowo zbocznikowany kondensatorem polipropylenowym MKP (2μF/400V), zaś rezystor w filtrze to DALE stosowany np. w układach elektronicznych w samolotach wojskowych, że o układach audiofilskich nie wspomnę. Jak widać producent nie oszczędzał na jakości elementów.

Fot. 44

Fot. 45

Fot. 46

Fot. 47

Fot. 48

Fot. 49

Fot. 50

Fot. 51

Fot. 52

Fot. 53

Fot. 54

Fot. 55

Fot. 56

Fot. 57

Fot. 58

Opracowanie: Grzegorz 'gsmok' Makarewicz

Komentarze   

 
0 #1 nadworny błazen 2016-03-13 14:18
Niezły burdel w środku. Większy porządek mam w kartonie ze szparagałami.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież