Wzmacniacz Trafomatic Audio SM-300B


Grzegorz "gsmok" Makarewicz

Solidny i dobrze wykonany wzmacniacz lampowy. Stopień końcowy na triodach 300B w konfiguracji przeciwsobnej. O ile sam tor sygnałowy jest dosyć tradycyjny, to układy wspomagające jego pracę np. układy regulacji prądów spoczynkowych lamp końcowych niełatwo spotkać w innych wzmacniaczach lampowych. Zapraszam do obejrzenia szczegółowych fotografii jego wnętrza.

Pierwsza fotografia pokazuje środek fabrycznego opakowania wzmacniacza. W drewnianej skrzyni z metalowymi rączkami (nie ma jej na fotografii) umieszczone jest podwójne tekturowe pudło. Dopiero w nim w specjalnie ukształtowanym "łóżeczku" znajduje się wzmacniacz. Brawo!!!

Wzmacniacz naprawdę fajny. Jedyny mankament to 1 punkt w skali 10-punktowej za serwisowalność. Pomiary napięć są łatwe, natomiast wymiana jakiegokolwiek elementu to prawdziwe wyzwanie. Postaram się dodać parę szczegółów w tym temacie, ale dopiero za jakiś czas. A teraz zestaw obiecanych fotografii. Patrzcie i podziwiajcie.

Dla dociekliwych - te naklejki na puszkach transformatorów to dodatkowe zabezpieczenie przed ich ewentualnym porysowaniu podczas robienia fotografii odwróconego wzmacniacza. Wprawdzie po odwróceniu wzmacniacz ułożyłem na miękkim kocyku - ale lepiej nie ryzykować. Po zakończeniu sesji fotograficznej oczywiście nalepki usunąłem.

A teraz klika fotografii bardzo szczegółowych. Oto jeden z czterech układów żarzenia lamp 300B prądem stałym. Jak widać diody prostownicze umieszczono na niewielkich radiatorkach.

Okolice lampy pierwszego stopnia wzmocnienia (lampa V1)

Okolice na płytce drukowanej w pobliżu drugiej lampy (V2).

No i oczywiście widok płytki drukowanej z przylutowaną podstawką jednej z lamp końcowych.

Dwie wlutowane pionowo płytki stabilizacji prądu spoczynkowego lamp końcowych.

Płytka stabilizatora (układu sterującego) prądu spoczynkowego lampy 300B.

I jeszcze raz płytka stabilizatora - tym razem od strony druku.

A oto jedna z przyczyn niskiej oceny "serwisowalności". Dostanie się do płytek wzmacniacza od strony przeciwnej do elementów wymaga zdjęcia osłony przykręconej za pomocą ponad dwudziestu śrubek. Z drugiej strony jest to pewien plus, gdyż zarówno osłona jak i przykręcone do niej płytki są bardzo solidnie zamocowane. Niestety po zdemontowaniu osłony cała elektryczna część wzmacniacza wisi niejako na trójwymiarowej konstrukcji drucianej widocznej na wcześniejszych zdjęciach. Podczas pomiarów czy innych czynnościach wymagających demontażu osłony należy być bardzo ostrożnym. Skoro jednak wzmacniacz służy do grania a nie do rozbierania przez ciekawskiego fotografa niech będzie, że się po prostu czepiam ;-).

Opracowanie: Grzegorz "gsmok" Makarewicz

Komentarze   

 
0 #1 anodeon 2016-10-24 12:12
Czy to kwestia światła i zdjęć, czy jakość lutowania (ilość spoiwa, jego rozpływ...) pozostawia wiele do życzenia? To "bezołowiówka"?

A.
Cytować
 
 
0 #2 anodeon 2016-10-28 12:00
rozumiem, że pojawiają się tylko wybrane komentarze?
Cytować
 
 
0 #3 gsmok 2016-12-09 08:07
Komentarze "ujawniam" wszystkie. Problem, że z uwagi na różne automaty muszę je uaktywniać ręcznie i czasem o tym zapominam :oops:
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież